Czy tym razem firmy wyciągną wnioski? Z niedawnego badania Atmana wyłania się dość pozytywny obraz. Część firm dostrzega potrzebę zwiększenia bezpieczeństwa ciągłości biznesu. 27 proc. organizacji, które podczas niedawnego lockdownu nie miały opracowanych scenariuszy kryzysowych, zamierza je niebawem wdrożyć. Niestety, 18 proc. firm nadal deklaruje, że nie chce ich wdrażać.
– Pandemia pokazała, w jak nieprzewidywalnym świecie żyjemy, i skłoniła część menedżerów do zmiany myślenia. Okazało się, że dostęp do własnych zasobów IT, na których opierają się przedsiębiorstwa, może z dnia na dzień zostać ograniczony. To skłania do poszukiwania rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo. Obserwujemy rosnący popyt np. na zapasowe centra danych, czyli kluczowy element Disaster Recovery. W zależności od modelu, zapasowe centrum danych automatycznie podejmie pracę w przypadku awarii podstawowego ośrodka przetwarzania danych lub może być też wykorzystane jako równorzędna infrastruktura pracująca równolegle z podstawowym DC, co podwaja moc obliczeniową, jaką dysponuje firma. Podobnie rzecz się ma z zapasowym łączem internetowym, które z założenia ma przejąć ruch w razie awarii podstawowego, ale może posłużyć do błyskawicznego poszerzenia dostępu do Internetu. Redundancja zasobów jest nie do przecenienia w Business Continuity Planning – tłumaczy Jarosław Łuczkiewicz z Atmana.
Obserwowany zwrot w kierunku rozwiązań wspierających zachowanie ciągłości biznesowej nie dziwi i daje nadzieję na przyszłość. Na początku pandemicznych restrykcji 43 proc. badanych przez Atmana przedsiębiorstw natknęło się na jakieś trudności natury technologicznej. Z ankiety wynika, że największym wyzwaniem okazało się udostępnienie narzędzi do pracy zdalnej (16 proc. wskazań). Z tym wiązała się niewystarczająca przepustowość łączy internetowych, zgłoszona przez 14 proc. ankietowanych. Poniżej 10 proc. wskazywało także na problemy związane z zapewnieniem bezpieczeństwa czy utrudniony dostęp do infrastruktury IT ze względu na wprowadzone ograniczenia.
– Wiemy, że 66 proc. ankietowanych firm szybko dostosowało się do funkcjonowania w warunkach pandemii. Pytanie brzmi, jak wyglądała ich działalność, zanim to się dokonało, czyli czy ciągłość biznesu została utrzymana. Trzeba też zwrócić uwagę, że wiele rozwiązań było wdrażanych w pośpiechu, trudno więc przewidzieć, na ile okażą się trwałe i wartościowe dla biznesu w perspektywie długoterminowej. Teraz gdy mamy chwilę oddechu ze względu na połowiczną normalizację, jest dobry moment, aby firmy zrewidowały swój potencjał technologiczno-organizacyjny, gruntownie przeanalizowały ryzyka i czerpiąc z niedawnych doświadczeń, zaktualizowały scenariusze kryzysowe. To niezbędne, aby dobrze przygotować się na niespodziewane sytuacje, których z pewnością będziemy doświadczać coraz częściej, bo firmy są coraz bardziej uzależnione od technologii – konkluduje Jarosław Łuczkiewicz z Atmana.